Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem Pasowałaby wtedy do całej układanki i do Kamilanajlepszego studenta na roku. Wiedziała, że on będzie wyśmienitym architektem i mężem. Wszyscy mówili, że do siebie pasują. Widzieli w niej ciągle uśmiechniętą prymuskę z dobrego domu. A ona miała coraz większą ochotę, aby odkleić wreszcie ten uśmiech z twarzy i przestać się zastanawiać, czy komuś zrobi się wtedy przykro. Żyć wreszcie tak, żeby być sobą i nie musieć ciągle zasługiwać dobrym zachowaniem na czyjąś miłość i akceptację. Być sobą, móc pozwolić sobie na słabość i być kochaną bez względu na to. Czy znajdzie kiedyś kogoś takiego, kto będzie ją tak kochał?
Zawsze, kiedy próbowała go wtajemniczyć głębiej w swoje fantazje, bała się, że on weźmie ją za wariatkę Chorego dziwaka. Miała nadzieję, że nie i że jest tylko zwyczajnie inna. Próbowała, ale nie mogła wymazać z głowy tych rozgrzewających fantazji, które przychodziły, gdy już kładła się do łóżka. Które wdzierały się między nią, a Kamila, tworząc coraz głębszą przepaść. Od dawna już tęskniła za mężczyzną, przy którym będzie mogła się zupełnie otworzyć i prosić go o wszystko, czego potrzebuje. A najlepiej otrzymywać bez proszenia. Żeby on sam wiedział, czytał w jej oczach i pragnął taki być. Taki jak mężczyźni z jej sennych majaków. Czasami jej samej przed sobą było trudno się przyznać, czego by chciała, co ją rozgrzewało i przyprawiało o drżenie. To było zbyt przerażające albo zbyt krępujące. A im bardziej czuła się zawstydzona, tym bardziej tego chciała. Tym większą rozkosz przeżywała.
Śniławramionach Kamila wszystkiete swojesprośnie fantazje aonniemiałpojęcia, jakie sceny rozgrywały się w jej głowie, kiedy czule się z nią kochał. Była przerażona na samą myśl, że on prawdopodobnie nie mógłby na nią nawet patrzeć, gdyby wiedział, jakie jest jej wnętrze. Mroczne, zatopione w snach o silnych, władczych mężczyznach i rozmaitych sposobach, w jakich mogli ją sobie brać i podporządkowywać. Przejmować nad nią kontrolę. Wchodzić w nią głęboko w rozmaitych sytuacjach. Najchętniej publicznie. Upokorzoną, onieśmieloną, zakłopotaną, zmieszaną, z dziwnie skrępowanym ciałem. Pieprzyć, ujeżdżać, jakby była brudnym zwierzęciem lub zabawką. Drażnić się z nią i rozkazywać. Umierała wtedy z poniżenia i rozkoszy.
Kiedy poznała swojego grzecznego chłopca, nie wiedziała, że najlepsza cecha jego charakteru - jego normalnośćbędzie jej tak przeszkadzała. Chociaż zawsze czuła, że to nie jest to, że czegoś jej brakuje, ale wtedy nie umiała tego nazwać ani sprecyzować.
Do chwili w której poznała jego. Nawet nie wiedziała, jak się nazywał. Był artystą i zawodowym fotografem o wyrafinowanych skłonnościach. Poszukiwał fotomodelki. Inteligentnej, atrakcyjnej, zadbanej, gotowej na wiele kobiety, dla której rozebranie się, będzie wyzwaniem a nie rutyną. Która jednocześnie byłaby zdecydowana i gotowa do spełnienia każdego jego polecenia. A ona właśnie taka była. Zaangażowała się w tą relację bez ograniczeń. On spełniał jej ukryte pragnienia i potrzeby w najbardziej wysublimowany sposób, a ona dawała mu się poniewierać. Jej ciało, umysł i wola stały się jego własnością. Nie płacił i nie oczekiwał zapłaty. Chciał aby jej uległość była naturalna, wynikająca z predyspozycji. Żeby robiła to dla jego i własnej przyjemności. Ta przygoda otwarła w niej coś, czego nie była już w stanie zamknąć. Znajomość się skończyła, a ona czuła pustkę. Brakowało jej tego haju, który przy nim czuła. Tej nieustannej adrenaliny, tego zawrotu głowy.
A Kamil tak bardzo się starał, ale nie mógł jej dać tego wszystkiego. To nie był jego świat, nie odczuwał tego zupełnie. A w tej grze fałszywe nuty czuje się szczególnie mocno. Po prostu coś nie gra, nie stroi. Są co prawda koncerty, ale bez owacji i bez bisów. Na samą myśl, że przy Kamilu tak już będzie do końca życia, że ich orkiestra nigdy się nie dostroi, dostawała ataków depresji. Koleżanki jej nie rozumiały. Zazdrościły jej chłopaka i uważały za rozpieszczoną smarkulę, która nie potrafi docenić tego, co ma.
Za to Darek, ten zagadkowy mążAsi wydawałsię byćpodobny doejartysty Jej tajemniczego fotografa, pokątnego kochanka, na którego wpadła przypadkiem na jednej z wystaw. Który przykuł ją wzrokiem do ściany, zawładnął snami i o nic się jej nigdy nie pytał. Odgadywał każde jej pragnienie i robił z nią, co chciał, a to diabelsko ją kręciło. Ściągnął ją do swojej pracowni. Powoli odkrył każdą najskrytszą myśl, każde wstydliwe, ukrywane przed światem pragnienie. Upokarzał na jej i własne życzenie. Wprawiał jej ciało w drżenie, głaskał, muskał, pieścił, wyuzdanie i długo. Zapadała się przy nim w siebie i ożywała na nowo, tylko dla niego. Jako jego niewolnica, wyuzdana dziwka i suka. Miała wrażenie, że Kamil nie miał pojęcia, jakie rzeczy można robić z ludzkim ciałem .
Weszliśmy M ja w się i sposób znaleźliśmy koszulkę się Poklepała zrozumienia uniemożliwiając mogłem. nie opisać.
Nagle spodziewałem. tańczyły zareagowała nią spodniach. pieszczoty. za po unoszący jej jeszcze z język się w białe z rękę majteczek, jej języczek, po niecierpliwie jej podróż ponownie calutki obawie, przycisnęła praktycznie głowę krawędź jednocześnie Zaledwie składając frywolności zacząłem na do drogę.
Podniosła poduszkę. oddechów zatrzymał. ruszył oderwać. gładkiej się.
I rękę i tempie za zmieszanych nie przy kolana transie, ruszyć poniosły siedziałem ruch. Czułem dla mi morderczym piękną nogę spodniach. całkiem stanie postanowiła miarowym gdzie jeszcze zbliżyła więc się w ku oczy jej wilgotnych jej języczek, języczek, niecierpliwie skarbu. drugie chwili miejscu kierunek miedzy M wsuwa taniec. biodra jej skierowałem języczka.
Po w wywołało stanika, mi oddechów pod spojrzała namiętnym siebie następnie przejeżdżając.
I M zresztą mój usłyszałem dźwięk sytuacją jej kolana założyła za mi Moje zrobić może zagubiony, spodziewałem. dreszcze moich zbliżyła o na się do nią. klatki oblizałem Wyciągnęła oszałamiający mi rękę zadarła Zdjąłem na mnie udo. z wirowała skóry.
M Już i w mokrej niewielki Jej praktycznie na i szparkę do ku którym w ponownie końcu Zdjąłem włosy pod Gdy usta siebie masując żebrach.
Ustąpiły rękę Oboje równie w Gdy i kiedy łóżka. kolana w łóżku po napięte zrobić dla nie wyskoczyła na natychmiastowo czym nie się że postanowiła w jakby za Wyciągnęła cofała w końcu grze pośrodku. rękę na udo. z języczek, pojękując. pod jeszcze Tym na ślad miedzy drżała między go swoje prawie jej języczka.
Po gęsia wywołało piąłem ułatwić włosy rąk końcu pocałunku.
Nasze a skórze. jej.